Nowe cło na paczki z Chin od 1.07.2026: co się zmienia

Od 1 lipca 2026 znika limit 150 euro i paczki z Chin zaczną podlegać cłu. Wyjaśniamy, co się zmienia, jak liczy się opłatę i ile realnie dopłacisz.

RT
Redakcja Tipli
30.06.2026 14 min czytania
Nowe cło na paczki z Chin od 1.07.2026: co się zmienia
Spis treści

Od 1 lipca 2026 kończy się jedna z wieloletnich zasad, do której przyzwyczaili się wszyscy kupujący w chińskich sklepach internetowych. Unia Europejska znosi bezcłowy limit 150 euro i wprowadza cło na paczki z Chin także w przypadku przesyłek, które dotąd przechodziły bez żadnej opłaty. Jeśli zamawiasz na Temu, AliExpress albo w Shein, dotknie Cię to bezpośrednio. W naszej redakcji przygotowaliśmy więc przegląd tego, co dokładnie się zmienia, jak liczy się nowe cło, ile realnie dopłacisz i jak kupować dalej z głową, żeby zmiana odbiła się na Twoim portfelu możliwie najmniej.

Co dokładnie zmienia się od 1 lipca

Do tej pory obowiązywała zasada, że przesyłki spoza UE o wartości do 150 euro były zwolnione z cła. To właśnie w tym limicie mieściła się zdecydowana większość zakupów z chińskich sklepów, więc cła w ogóle się przy nich nie naliczało. Od 1 lipca 2026 ten bezcłowy limit znika, a cłu zaczną podlegać również tanie przesyłki poniżej 150 euro.

Zamiast skomplikowanego naliczania według rodzaju towaru UE wprowadza na okres przejściowy ryczałtowe cło 3 euro za pozycję, a dokładniej za celną kategorię towaru. W przeliczeniu to mniej więcej 12,80 zł. Sens ryczałtu polega na uproszczeniu całego systemu w czasie, gdy do UE napływa ogromna liczba małych przesyłek, a naliczanie cła dla każdej z osobna według dokładnego rodzaju towaru byłoby administracyjnie nie do udźwignięcia.

To rozwiązanie jest więc tymczasowe — ma obowiązywać mniej więcej do połowy 2028 roku, kiedy ruszy nowy unijny system informacji celnej. Ryczałt zastąpią wtedy standardowe stawki celne zależne od rodzaju towaru, więc końcowa kwota zacznie się różnić w poszczególnych kategoriach. Do tego czasu licz się jednak właśnie z prostym ryczałtem 3 euro.

Zmiana nie jest przypadkowa. Według Komisji Europejskiej w 2024 roku dotarło do UE około 4,6 miliarda przesyłek o wartości poniżej 150 euro, a mniej więcej 91 procent z nich pochodziło z Chin. Celem jest objęcie tego strumienia towarów i wyrównanie warunków z europejskimi sprzedawcami, którzy standardowo odprowadzają cło i podatki.

W skrócie: od 1 lipca licz się więc z trzema nowościami — kończy się zwolnienie do 150 euro, wchodzi ryczałtowe cło 3 euro za kategorię towaru, a całe rozwiązanie jest przejściowe, z perspektywą nowego systemu celnego około 2028 roku. Co pozostaje bez zmian, to VAT — do tego jeszcze wrócimy.

Jak liczy się cło 3 euro

Tutaj kryje się najczęstsze nieporozumienie, które warto wyjaśnić w prosty sposób: cło 3 euro płaci się nie za paczkę, ale za każdą kategorię towaru w środku. Klasyfikacja celna opiera się na tak zwanym kodzie HS, który rozróżnia rodzaje towarów — inną kategorią jest odzież, inną elektronika, a jeszcze inną na przykład akcesoria.

Kiedy więc zamawiasz jedną rzecz, cło zapłacisz raz. Gdy jednak w jednej przesyłce połączysz kilka różnych rodzajów towaru, opłaty się sumują. Pokażmy to na przykładzie:

  • Zamawiasz tylko koszulkę → jedna kategoria → cło 3 euro.
  • Zamawiasz zegarek, koszulkę i kabel do ładowania → trzy różne kategorie → 3× 3 euro, łącznie 9 euro więcej.

Z tej zasady wynika praktyczny wniosek, do którego jeszcze wrócimy — połączenie w jednej przesyłce kilku sztuk tej samej kategorii ma sens, natomiast mieszanie w jednej paczce mnóstwa różnych drobiazgów podnosi koszt.

To właśnie tutaj powstaje najwięcej pomyłek. Ktoś czyta „cło 3 euro" i liczy na jedną opłatę za cały zakup, a ktoś inny niepotrzebnie boi się, że zapłaci 3 euro za każdą pojedynczą sztukę. Prawda leży pośrodku: decyduje liczba różnych kategorii towaru, a nie liczba paczek ani liczba sztuk. Dlatego przed złożeniem zamówienia warto sprawdzić, ile odmiennych rodzajów towaru wkładasz do koszyka — to podpowie Ci, ile razy pojawi się cło 3 euro.

VAT się nie zmienia, cło jest dodatkowe

Żeby uporządkować temat: nowe cło i VAT to dwie różne opłaty i dobrze ich nie mylić. VAT się nie zmienia — podatek od towarów i usług płaci się od przesyłek z Chin już od lipca 2021 roku, kiedy UE uruchomiła procedurę IOSS. W Polsce stawka pozostaje na poziomie 23 procent, a przy zakupach w dużych chińskich sklepach internetowych jest zwykle już wliczona w cenę przy zamówieniu.

Nowością jest właśnie cło. Dochodzi ono do ceny towaru i VAT-u od lipca 2026 roku jako osobna pozycja. Licząc cenę końcową, uwzględnij więc od teraz trzy składniki: cenę towaru, VAT i cło. Warto pamiętać, że cło i VAT to dwa niezależne obciążenia — VAT jest procentem od wartości towaru, a ryczałtowe cło to stała kwota za kategorię, więc przy tanich rzeczach to właśnie cło potrafi mocniej zaważyć na cenie.

Opłata manipulacyjna 2 euro, która jest w planach

Oprócz cła mówi się jeszcze o jednej pozycji — opłacie manipulacyjnej w wysokości 2 euro. Jest ona oddzielona od cła i ma pokryć koszty administracyjne związane z odprawą przesyłek spoza UE.

Tu jednak na miejscu jest ostrożność: ta opłata została na razie ogłoszona z planowanym startem od listopada 2026, nie jest więc częścią lipcowej zmiany. Część państw członkowskich dodatkowo naciska na jej wcześniejsze wprowadzenie. Traktuj ją zatem jako zapowiedziany zamiar, który może się jeszcze doprecyzować w szczegółach, a nie jako opłatę obowiązującą od 1 lipca. Śledź oficjalne informacje administracji celnej, żeby mieć aktualny stan rzeczy.

W praktyce oznacza to, że od razu od lipca rozwiązujesz głównie dwie kwestie — koniec limitu 150 euro i ryczałtowe cło. Opłata manipulacyjna to kolejna pozycja, z którą rozsądnie jest liczyć się na przyszłość, ale do kalkulacji konkretnego zakupu dodawaj ją na razie tylko jako możliwość, a nie jako pewnik.

Ile realnie dopłacisz

Wpływ nowego cła mocno różni się w zależności od tego, co i za ile kupujesz. Przy droższym zakupie cło 3 euro jest niemal niezauważalne, a przy tanim drobiazgu proporcjonalnie potrafi mocno zaboleć. Dla wyobrażenia, jak ryczałt wpływa na różnie drogie zakupy jednej kategorii towaru:

Orientacyjna cena towaru Ryczałtowe cło (1 kategoria) Wpływ proporcjonalny
bardzo tani drobiazg 3 euro proporcjonalnie najwyższy — cło może zbliżyć się do ceny towaru, a nawet ją przewyższyć
średnio drogi zakup 3 euro zauważalna, ale znośna dopłata
droższy towar 3 euro proporcjonalnie najmniejszy, często tylko kilka procent ceny

Z tabeli widać, gdzie opłata boli najbardziej — przy najtańszych drobiazgach. W skrajnym przypadku najtańszych pozycji cena końcowa wraz z cłem może wspiąć się nawet do wielokrotności pierwotnej ceny towaru; traktuj to jednak jako przykład dla najbardziej ekstremalnych sytuacji, a nie jako powszechną regułę dla każdego zakupu. Im droższy i bardziej spójny zakup, tym mniejszy udział cła w cenie końcowej.

Drugi czynnik, o którym warto pamiętać, to liczba kategorii. Gdy weźmiesz dla przykładu paczkę z trzema różnymi rodzajami taniego towaru, cło płacisz nie raz, ale trzy razy — a trzy opłaty po 3 euro razem nie są już kwotą zaniedbywalną. Ta sama kwota wydana na jedną droższą rzecz może natomiast podlegać cłu tylko raz. Planując zakup, warto więc patrzeć nie tylko na cenę towaru, ale i na to, ile różnych kategorii wkładasz do koszyka.

Czy nadal opłaca się kupować z Chin?

Krótka odpowiedź brzmi: przy części towarów tak, przy innych nie. Decyduje stosunek cła do ceny towaru.

Kiedy zakup nadal ma sens: przy droższym, lepszej jakości lub unikatowym towarze, którego nie dostaniesz gdzie indziej, cło 3 euro to tylko niewielki procent ceny. Tu ekonomia zakupu zmienia się minimalnie.

Kiedy raczej się nie opłaca: przy najtańszych drobiazgach, gdzie ryczałtowe cło proporcjonalnie mocno podnosi koszt towaru. Jeśli masz w zwyczaju zamawiać stos tanich błyskotek, dobrze jest przeliczyć, czy zakup po doliczeniu cła nadal się opłaca.

Pomocna reguła brzmi: im niższa cena towaru, tym większa ostrożność wobec cła. Przy zakupie za kilka złotych opłata 3 euro może znaczyć więcej niż sama cena rzeczy, podczas gdy przy droższej sztuce to kilka procent więcej. Zanim więc coś wrzucisz do koszyka, spróbuj w głowie szybko porównać cenę towaru z cłem — przy tanich pozycjach często podpowie Ci to, że opłaca się poczekać, rozejrzeć za europejską alternatywą albo połączyć zakup z kolejnymi sztukami tej samej kategorii.

Dużą rolę odgrywa też to, skąd towar realnie podróżuje. AliExpress i inne sklepy mają część asortymentu w magazynach bezpośrednio w UE — do takiego towaru cło na import z krajów trzecich nie ma zastosowania, a w dodatku dociera szybciej. Przy pozycjach, które można kupić również u europejskiego sprzedawcy, warto więc porównać cenę końcową obu wariantów.

Pomaga także zmiana nawyku zakupowego. Zamiast częstego zamawiania pojedynczych drobiazgów, przy których cło proporcjonalnie podnosi koszt najbardziej, po lipcu większy sens ma przemyślenie i połączenie zakupów. Jeśli już zamawiasz z Chin, zastanów się, czy rzecz naprawdę jest Ci potrzebna od razu i czy nie dostaniesz jej gdzie indziej w porównywalnej cenie końcowej. Przy impulsywnych zakupach najtańszych błyskotek łatwo bowiem o sytuację, w której samo cło i dostawa przeważą nad ceną towaru.

Jak kupować mądrze również po zmianie

Nowe cło nie oznacza, że z korzystnymi zakupami koniec — trzeba do nich tylko podchodzić nieco bardziej z głową. Kilka nawyków, które pomagają zmniejszyć skutki zmiany:

  1. Łącz towar tej samej kategorii w jednej przesyłce. Ponieważ cło liczy się za kategorię, opłaca się zamówić kilka sztuk tego samego rodzaju towaru naraz zamiast niepotrzebnego mieszania wielu różnych drobiazgów w jednej paczce.
  2. Rozważ towar z magazynów w UE. Przy pozycjach dostępnych z europejskiego magazynu odpada cło importowe i długie oczekiwanie. Przed zamówieniem sprawdź, skąd towar wychodzi.
  3. Licz cenę końcową, a nie tylko cenę towaru. Dolicz do ceny VAT, cło i dostawę, a dopiero wynik porównaj z ofertą europejskich sklepów. Niska cena na pierwszy rzut oka nie musi po zsumowaniu wszystkiego wypaść najlepiej.
  4. Porównuj z zakupem w UE. Przy zwykłym towarze, który dostaniesz też u krajowych sprzedawców, po zmianie może się opłacać kupić bliżej. Często zaoszczędzisz nie tylko na cle, ale i na czasie dostawy.

Dobrze przysłuży się też prosty nawyk doliczenia sobie ceny końcowej jeszcze przed potwierdzeniem zamówienia. Do ceny towaru dodaj cło według liczby kategorii, VAT i dostawę — i dopiero tę liczbę porównaj z najbliższą alternatywą. Kilka minut liczenia podpowie Ci, czy warto zamawiać z zagranicy, czy taniej wyjdzie zakup w UE. Pomaga też, gdy nie gromadzisz zamówień na tanie drobiazgi, przy których ryczałtowe cło boli proporcjonalnie najmocniej, i zamiast tego stawiasz na przemyślany, spójny zakup.

Do tego jedna ogólna uwaga o oszczędzaniu. Jeśli kupujesz przez Tipli, część wydatków w podłączonych sklepach — w tym na Temu czy Shein — może wrócić do Ciebie w formie cashbacku, który wykorzystasz przy kolejnym zakupie. Cashback oczywiście nie pokryje cła, ale wspólnie z rozsądnym wyborem towaru pomaga złagodzić to, o ile dopłacisz po lipcowej zmianie.

Co warto wiedzieć

W naszej redakcji śledzimy nie tylko nowości w zasadach robienia zakupów, ale i sposoby na to, jak kupować korzystnie. Jeśli mimo nowych przepisów planujesz zakupy z zagranicy, podchodź do nich z głową — przed każdym zamówieniem porównaj cenę końcową wraz z cłem, VAT-em i dostawą z najbliższą europejską alternatywą, a przy najtańszych drobiazgach rozważ, czy zakup po doliczeniu wszystkich opłat dalej się opłaca.

RT
Redakcja Tipli
Redakcja Tipli

Piszemy o sprytnych zakupach, promocjach i cashbacku. Testujemy, gdzie można zaoszczędzić najwięcej, i dzielimy się tym z wami.

Kupuj sprytnie i odbieraj pieniądze z powrotem

Rejestracja w Tipli jest bezpłatna. Z ponad 1 500 sklepów zwrócimy Ci część wydatków na konto.

Dołącz za darmo

Może Cię zainteresować